poniedziałek, 11 stycznia 2021

Morysin - cz. II: Ruiny

Tak wygląda druga brama od strony Vogla. Pierwsza jest tuż przy ulicy - dzieli je nieco ponad 400 metrów. Brama jest zamknięta, ale bez problemu można przejść przez siatkę - miejscami półleżącą, miejscami rozerwaną. Jeśli zaś wchodzimy tam błotnistą drogą ciągnącą się równolegle do Jeziora Wilanowskiego - nie musimy nic forsować. 

Brama dzieli dwa pola, w jakiś sposób rolniczo użytkowane. Teren Morysina (między Jeziorem Wilanowskim a Kanałem Sobieskiego, wpadającą doń Wilanówką a ulicą Vogla - kształtem przypomina pantofelek) dzieli się na trzy części - od północy jest rezerwat leśny, potem pole środkowe (drugie) i to pierwsze, od Vogla, gdzie we wschodniej części jest mało atrakcyjne pole golfowe.

Przy odrapanej, pordzewiałej bramie numer dwa jest pas zieleni rozgraniczający oba pola. Jego środkiem biegnie ścieżka która prowadzi do ruin ongiś reprezentacyjnej bramy (idziemy na  wschód, w kierunku Wilanówki i Wisły zarazem). Wprawne oko zauważy herb Potockich. Brama jest w stanie tragicznym, jeśli nikt z nią nic nie zrobi - rozpadnie się (Pytanie czy to w ogóle kwalifikuje się do odratowania?). Mury pękają, erozja postępuje, w środku masa śmieci i idiotyczne bazgroły - gdyby nie one, można by w tym dostrzec jakieś piękno... obecnie wygląda jak melina punków. Część budowli zabezpieczono blachą falistą (co jest na terenie Morysina powszechnym rozwiązaniem), w jedno z okien wstawiono metalową konstrukcję która ma podtrzymywać całość.


Kiedyś to był zacny neogotyk. Kto pozwolił to tak zapuścić? I kto wierzy że ta blacha coś daje? (Jak to wyglądało w czasach świetności pokazuje budynek nad Jeziorem Wilanowskim. Stoi częściowo w wodzie).


Wnętrze wieży bez flasha.



A teraz ruiny z części północnej, stroją zaraz za tabliczką informująca że wkraczamy do rezerwatu:

To wygląda jak opuszczona wieża w której gniazduje jakiś bazyliszek.


Ewidentnie jest tu jakaś robota dla wiedźmina.

Co najmniej za dziesięć orenów.

O ile da radę sforsować tę blachę falistą. Taran stoi pod murem, można wykorzystać.


 
Otoczenie jest brunatno-szare, na drzewach leżą resztki nocnego śniegu, rzęsa woda zaś cudownie zielona - piękna kompozycja. Tego bajorka na mapie akurat nie ma, ale to lezące tuż obok, otwierające serie z wieżą już tak.

W północnej części rezerwatu jest jeszcze ciekawa rotunda  - nie poszedłem tam, bo przy temperaturze około 0 stopni grunt jest śliski, a tereny jak widać - podmokłe - więc w białych adidasach które na tym etapie były już brunatno-szare nie byłby to dobry pomysł. To są warunki na kalosze albo coś w rodzaju eko-skóry. Tak w ogóle, to wszystkie zdjęcia w tym poście umieszczone są w odwrotnej kolejności niż były robione. A na zakończenie EC Siekierki.

 
10.01.2021


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz