wtorek, 3 września 2019

Późne lato na Czerniakowie



Jeziorko Czerniakowskie, w oddali widoczne pylony Mostu Siekierkowskiego i minaret Sanktuarium Siekierki.


 Jeszcze dalej na północ, w kierunku północnego krańca jeziorka.



Brakuje tutaj możliwości swobodnego skorzystania z wody (mimo licznych pomostów, które można okupować), wysokich drzew, jakiegoś sensu... nie bardzo jest na czym oko zawiesić. Jeziorko Kamionkowskie, które ma podobną historią, wypada o wiele lepiej.








Ciemnoszare niebo, zielono-srebrzyste liście, kolor żółty i słońce. Jak się utrafi dobry kadr, wygląda to bardzo malowniczo.


Samotn willa na Santockiej 40, tam gdzie miała być druga cześć kolonii Miasto-Ogród Czerniaków.


 Na tabliczkach MSI przeczytamy że to Augustówka...

 
Osiedle Bernardyńska - kilkanaście wysokich, topornych bloczydeł wzdłuż ulicy o tej samej nazwie, prowadzącej do placu Bernardyńskiego przy klasztorze Bernardynów (kościele św. Antoniego Padewskiego - nie mylić ze świątynią pod wezwaniem Antoniego z Padwy koło Ogrodu Saskiego).


Osiedle jest zadbane i bardzo sympatyczne. Można by powiedzieć że jego atutem jest bliskość Jeziorka Czerniakowskiego, ale ono samo rozczarowuje, jest największe w Warszawie, co nie zmienia faktu że małe, mętne, co roku wykwitają w nim sinice, a okoliczna patologia wrzuca do niego butelki.W dodatku wysycha. Strzeżone kąpielisko i plaża są dobre dla kilku osób, ale nie tłumów jakie tam ciągną.


 Mieszkańcy wyższych pięter mają stąd piękny widok.



Po przygnębiającym spacerze wokół jeziorka można tu poczuć jakiś ład i harmonię.


Zabudowania klasztorne (dwa kościoły stoją obok siebie). Za murkiem po lewo jest bardzo ładna, kameralna zabudowa z Peerelu.


Wydaje mi się że gdyby miejsami popracować nad elewacją i pomalować bloczydła na biało bądź szaro, wiele by zyskały. Osiedle sprawia wrażenie nowoczesnego, mimo że to nowoczesność sprzed wielu dekad.





Pod murem na dziedzińcu są tablice z imionami tych których już pośród nas nie ma, stoi też  figura Marii znęcającej się nad biednym wężem. Przedstawia bardzo ładną, zgrabną dziewczynę - sympatyczna i buźka i ładne proporcje, nie wygląda na kobietę z tamtych czasów, po kilku porodach, umęczoną upałem i pracą w obejściu. Na młodą Żydówkę też nie. Przy brami jest też ruda figurka jakiegoś świętego z ptakami we włosach, zapewne jest to figura Franciszka, ale fakt że miał wszy i również je postrzegał jako "braci mniejszych" ciesząc się że jest ich tak dużo, sprawia że patrzę na niego od jakiegoś czasu jak na strasznego wariata.


03.09.2019

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz