piątek, 21 czerwca 2019

Królikarnia


Wchodząc przez bramę od Puławskiej, znajdziemy się w parku w stylu agnielskim. Alejki niestety wyasfaltowane, ale kręte: górki i dołki, wąwozy, wszędzie rzeźby. Za przejściem widocznym na powyższym zdjęciu znajduje się Pałac, centrum ówczesnego zwierzyńca.



Bardzo angielski widoczek, jak z opakowania Ahmad Tea. Wypadałoby wyciągnąć termos z herbatką.








Takich  małych dziwadełek jest w Królikarni sporo, jest to w zasadzie coś w rodzaju parku rzeźby.




"Obiekt został zaprojektowany przez architekta Dominika Merliniego, który wzorował się na renesansowej rezydencji Villa Rotonda koło Vicenzy, autorstwa Andrei Palladio. Budowę prowadzono w latach 1782–1786. W 1794, podczas insurekcji kościuszkowskiej w pałacu rezydował Tadeusz Kościuszko. Z rąk pierwotnego właściciela – szambelana królewskiego Karola de Thomatis, pałac przeszedł w 1816 w ręce Radziwiłłów, a w 1849 zakupiła go rodzina Pusłowskich. W 1879 częściowo naruszony w wyniku pożaru. Jego rekonstrukcję wykonał Józef Huss.

Zniszczony ponownie we wrześniu 1939. W 1944 na terenie ogrodu powstańcy warszawscy prowadzili z Niemcami walki, w trakcie których spłonęła kuchnia, zniszczony został taras z grotą i drzewostan.

Nieruchomość została przejęta przez miasto w 1945 na podstawie dekretu Bieruta[1]. Pałac odbudowano w 1964 ze środków SFOS i Wojska Polskiego. Projekt odbudowy wykonał Jan Bieńkowski, a parku Longin Majdecki. Z wnętrz pałacowych pierwotny charakter przywrócono tylko Sali Okrągłej. Po zakończeniu odbudowy w pałacu zlokalizowano Muzeum Rzeźby im. Xawerego Dunikowskiego, które zostało otwarte 26 stycznia 1965" - tyle Wikipedia.


Akacja widoczna na zdjęciu bardzo pasuje do wykwintnego gmachu, rzymski orzeł nad wejściem, piękne kolumny nagryzione zębem czasu i złotawy kolor elewacji też robią swoje.



Idziemy na tyły, ku skarpie (zdjęcia są robione tak by mieć słońce za plecami, stąd ta konsekwencja na którą można by przymknąć oko przy bardziej pochmurnym dniu, albo dysponując lepszym sprzętem).





Stanąłem trochę za bardzo na lewo, dlatego dziedziniec na skarpie wydaje się nieco krzywy, ale mimo to umieszczam fotkę bo miejsce ciekawe. Można też zejść zrujnowanymi, chyboczącymi się schodkami w dół, gdzie w ceglanych arkadach, za kratami, można obejrzeć ciekawe figurki wojów. I jeszcze niżej, pod skarpę, aż pod drzwi zrujnowanej i nieco tandetnej kuchni, która w obecnym stanie wprost wygląda koszmarnie. Na dole jest rdzewiejące ogrodzenie i graciarnia.


Widok ze skarpy na Dolny Mokotów: biała wieża stoi na skrzyżowaniu Trasy Siekierkowskiej i Sobieskiego (Carolina Medical Center). Skrajnie na lewo Sielc, następnie Nowa Sadyba i Stegny. Kominy w tle należą do EC Siekierki, dachy kryte dachówką należą do Osiedle Pod Skocznią, gdzie mieszka Ernest Bryll, poeta i dyplomata.


Spotkałem się z tym że Osiedle Pod Skocznią bywa nazwane Królikarnią, i taka też nazwa pojawia na niektórych planach. Zaraz po sąsiedzku powstaje deweloperskiej osiedle "Nova Królikarnia". Tak, z V zamiast W w słownie nova.


Przed wejściem bezpośrednio pod Pałac, pośród różnych rzeźb i instalacji rzucą się nam na pewno te kolumny:



...i betonowy dzik.


Pałacowi przydałby się remont, warto by coś zrobić z budynkiem dawnej kuchni, zmienić nawierzchnię i dodać zieleni tam gdzie jest to niezbędne, ale mimo wszystko miejsce magiczne. 19.06.2019

czwartek, 20 czerwca 2019

Stegny III


Punktowce w samym środku osiedla widziane z Maltańskiej, Stegny-Południe.



 Punktowiec ze Stegien-Północ (Kaspijska).


Ujęcie z krańca Kaspijskiej.


Stegny Północ – pusta asfaltowa zatoczka-podwórko między ścianami zieleni, za nimi niskie bloczki.


Kameralnie i wczasowo. (Między Warneńską a Sewastopolską)


 Kwitnąca topola (Stegny-Rożek).


Jeszcze nie ma astronomicznego lata, a te listki już bardzo jesienne.



Stegny-Rożek.


Kraniec osiedla.



Relikt przeszłości, nieobłożony styropianem Hotel Aramis. Konstrukcyjnie nie różni się od szaf stojących w pozostałych rejonach osiedla. (19.06.2019)

środa, 19 czerwca 2019

Baśniowy poranek



Późnowiosenny poranek (19.06.2019), dobra wilgotność, ciekawe zachmurzenie - tylko punkt z którego robiłem zdjęcia kiepski. Można tylko pozazdrościć tym którzy mieszkają w wysokościowcach na skarpie - im nic nie zasłania.


Ta poranna seria skojarzyła mi się z czasami kiedy letnią porą praktycznie codziennie uwieczniałem wschód słońca nad Ścianą Wschodnią. Pora roku taka a nie inna - słońce wstaje więc bardziej na lewo. Zimą - z tej perspektywy - to by było gdzieś nad Wilanowem.


Podciągnięty kontrast. Można porównać z fotką nr 1. Kiedy oglądałem to na własne oczy, kolory były jeszcze bardziej intensywne.








Wschody i zachody niezmiennie robią na mnie duże wrażenie. Każdy jest inny, niepowtarzalny, i nigdy nie wiadomo czym nas natura uraczy. Czy warto gdzieś jechać, czy nie? Te zostały zrobione przypadkiem, pod koniec kolejnej zarwanej nocy. (Tym razem przy lekturze nowej książki Szczygła).

niedziela, 16 czerwca 2019

Na skraju Bródna II


Na skraju Bródna - łąka między wschodnią ścianą lasu a Radzymińską.W wiosennej i letniej porze sceneria zmienia się z tygodnia na tydzień: coś zaczyna kwitnąć, coś przekwita, coś innego pyli...


Kadry jak z głębokiej prowincji. Kojarzy mi się to z Mazurami, tudzież północnym Mazowszem.






26.07.2017