Późnowiosenny poranek (19.06.2019), dobra wilgotność, ciekawe zachmurzenie - tylko punkt z którego robiłem zdjęcia kiepski. Można tylko pozazdrościć tym którzy mieszkają w wysokościowcach na skarpie - im nic nie zasłania.
Ta poranna seria skojarzyła mi się z czasami kiedy letnią porą praktycznie codziennie uwieczniałem wschód słońca nad Ścianą Wschodnią. Pora roku taka a nie inna - słońce wstaje więc bardziej na lewo. Zimą - z tej perspektywy - to by było gdzieś nad Wilanowem.
Podciągnięty kontrast. Można porównać z fotką nr 1. Kiedy oglądałem to na własne oczy, kolory były jeszcze bardziej intensywne.
Wschody i zachody niezmiennie robią na mnie duże wrażenie. Każdy jest inny, niepowtarzalny, i nigdy nie wiadomo czym nas natura uraczy. Czy warto gdzieś jechać, czy nie? Te zostały zrobione przypadkiem, pod koniec kolejnej zarwanej nocy. (Tym razem przy lekturze nowej książki Szczygła).


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz